gm. Wierzchlas, woj. łódzkie

Magdalena Spychała

- Z gazem jest jak z kanalizacją. Płaci się tylko rachunek i właściwie nic więcej nas nie interesuje - mówi Magdalena Spychała z Kraszkowic w powiecie wieluńskim, klientka EWE od 2013 roku.

Przeszliście Państwo na gaz ziemny, bo...

- Jak tylko pojawiły się informacje o planowanej sieci gazowej, od razu zrodziła się myśl, żeby się podłączyć. Byliśmy jednymi z nielicznych osób w Kraszkowicach, które zakładały gaz. W naszym przypadku zdecydowały o tym względy praktyczne. Mąż wyjeżdża do pracy za granicę, my zostajemy same z mamą i babcią i był problem z obsługą pieca węglowego. A gaz jest praktycznie bezobsługowy. Odpada wynoszenie popiołu i inne rzeczy związane z obsługą kotłowni. To jest naprawdę bardzo duży komfort. Nie muszę się martwić, czy jak wrócę z pracy, to będzie ciepło, czy najpierw trzeba będzie napalić w piecu. Tak samo z wodą - cały czas jest ciepła.


Były obawy przed zmianą źródła ogrzewania na gazowe?

- Był pewien stres związany z opłatami. Zastanawialiśmy się, jak to będzie z tymi kosztami, czy nie wyjdzie drogo. Pamiętamy, że kiedyś ogrzewanie olejem opałowym było tanie, a później mocno podrożało i ludzie musieli zmieniać źródło ogrzewania. Rozmawialiśmy jednak z ciocią z Głogowa, bo tam już od dawna mieli gaz i bardzo sobie to chwalili, również w aspekcie ekonomicznym. Nie narzekamy na koszty. Od kiedy się podłączyliśmy, rachunki mamy na podobnym poziomie. Właściwie zależy to tylko od zużycia gazu. Standardowo mamy ustawione w domu 20-21 stopni. Nie jest wysoka temperatura, ale moim zdaniem zdrowa. I jest stała, a to też jest duży plus. Ustawi się i piec sam to reguluje. Tego nie było przy tradycyjnym piecu na węgiel. Muszę dodać, że my mamy docieplony cały dom. Wydaje mi się, że to też jest duży plus z punktu widzenia oszczędzania energii.


A co może Pani powiedzieć o korzystaniu z gazu ziemnego do celów kuchennych?

- Wcześniej tak się nieszczęśliwie składało, że gaz w butli kończył się przeważnie w święta. Tego rodzaju sytuacje odeszły w niepamięć dzięki temu, że mamy stały dopływ gazu. Jest to pewien komfort, że w ogóle nie musi nas interesować kupowanie butli gazowej, a to dla nas tym ważniejsze, że mamy w domu dwie kuchenki. To tak samo jak z kanalizacją. Płaci się tylko rachunek i właściwie nic więcej nas nie interesuje.


A jak w praktyce wygląda rozliczanie się z EWE? 

- Płacimy co miesiąc jednakowe rachunki i raz w roku mamy rozliczenie zużycia gazu. Moim zdaniem jest to bardzo w porządku. Nie trzeba co miesiąc kogoś wpuszczać, żeby robił odczyt i można sobie ustawić sobie automatyczny przelew na stałą kwotę. Też to jest wygoda.


Inni mieszkańcy zwracają się do Państwa z pytaniami o korzystanie z gazu?

- W ubiegłym roku dopytywała się nas jedna z mieszkanek, przeszła na gaz i dziś mówi, że jest zadowolona. Wcześniej musiała wcześnie rano wstawać, żeby napalić w piecu przed wyjściem do pracy. A teraz ma to wszystko z głowy. Ogólnie jednak w takiej małej miejscowości idzie to bardzo powoli. To wciąż jest jednak pewna nowość i nie jest łatwo do tego przekonać ludzi. Mało kto jeszcze patrzy na gaz pod tym kątem, że jest to ekologiczne paliwo. Ale myślę, że im więcej będzie się mówić o tych korzyściach, to z czasem coraz więcej osób będzie podłączać się do sieci.


Dziękuję za rozmowę.

Gaz w kuchence już nie kończy się w nieoczekiwanych momentach.

Serwis korzysta z plików cookies zgodnie z Polityką Plików Cookies. Warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies możesz określić w Twojej przeglądarce.Więcej