gm. Wieluń, woj. łódzkie

Jerzy Masłowski

- Nie muszę dźwigać worków z węglem, co przy moich kłopotach z kręgosłupem wyszło mi na zdrowie. Do pieca gazowego mogę iść choćby w garniturze – mówi Jerzy Masłowski, klient EWE z podwieluńskiej Dąbrowy.

Jakie są Pańskie doświadczenia związane z korzystaniem gazu ziemnego?

- Jestem bardzo zadowolony. Najważniejsze, że nie muszę się męczyć z węglem. Obsługa tradycyjnego pieca daje jednak dużo zanieczyszczenia. Poza tym trochę tych worków ekogroszku trzeba było narzucać, a ja w wojsku doznałem urazu kręgosłupa i troszeczkę z dźwiganiem u mnie nie za bardzo. Także przejście na gaz wyszło mi tylko na zdrowie. Instalacja gazowa daje tę swobodę, że mogę sobie tylko wcisnąć guziczek, przełączyć pompkę i już wszystko chodzi. Bez żadnego pyłu i innych uciążliwości. Nie trzeba dźwigać, czyścić i człowiek nie brudzi się. Mogę sobie iść do pieca nawet w garniturze. W tym miejscu należy też wspomnieć o dachu, który dawniej zawsze miałem zakopcony sadzami. To już przeszłość. Z komina unosi się tylko lekki dymek, którego czasami nawet nie widać. Zamontowaliśmy również solary, żeby to wszystko ze sobą współgrało. Postawiliśmy na ekologiczne rozwiązania, bo nie jest nam obojętne, czym oddychamy. Nie ma przyszłości bez zdrowego powietrza.


O czystym powietrzu mówi się dziś bardzo dużo. Smog odmieniany jest przez wszystkie przypadki i pożądane jest przechodzenie na ekologiczne źródła ogrzewania. Można powiedzieć, że Państwo wyprzedziliście ten trend, podłączając się do sieci gazowej już w listopadzie 2013 r.

- Wychodzi na to, że na naszej ulicy podłączyliśmy się jako pierwsi. Wcześniej odpowiednio przygotowywaliśmy się do tego, dom został ocieplony. Przedyskutowaliśmy temat z żoną, poszperaliśmy trochę w Internecie i doszliśmy do wniosku, że jednak gaz się opłaca. Zaufałem pracownikom EWE i się nie zawiodłem. Ponieważ mam sterowanie w mieszkaniu, to cała instalacja jest praktycznie bezobsługowa. Ustawiam sobie temperaturę 19 stopni do spania, o godz. 7 włącza mi się automatycznie piec i kiedy wstaję na 8, to mam już elegancko nagrzane mieszkanie i o nic nie muszę się martwić. Nie trzeba wyskakiwać z rana, dokładać do pieca, czy sprawdzać, czy coś się nie zapaliło. Jeśli jest za zimno lub za gorąco, naciskam sobie tylko przycisk, by opuścić lub podwyższyć temperaturę. Również bojler od solarów na wszelki wypadek mamy podłączony pod gaz. Jeśli zajdzie taka potrzeba, to gaz w ciągu 15 minut podgrzeje wodę do 50 stopni.

Budowa przyłącza gazowego jest uciążliwa?

- Nie było większych kłopotów. To nie budowa kanalizacji, gdzie robią duże wykopy. Szybciutko przelecieli bokiem małą koparką, poprowadzili rowek pod rurę, zasypali i już. Przy ulicy specjalistyczna maszyna podłączała gaz. Dwa dni i po sprawie. Nie ma się czego bać.


Korzysta Pan z elektronicznego Biura Obsługi Klienta EWE. Jakie daje to korzyści?

- Mogę szybciutko zapłacić rachunek przez Internet, sprawdzam sobie stan licznika, czy mam nadpłatę, czy niedopłatę, jakie są bieżące ustawienia. Można sprawdzić całą swoją historię. Bardzo pożyteczna usługa.


Polecałby Pan korzystanie z gazu innym?

- Różne osoby pytają mnie, czy jest ekonomicznie. Odpowiadam, że ja na tym skorzystałem nie tylko zdrowotnie, ale i finansowo. Od kiedy przerzuciłem się na gaz, zaoszczędziłem pieniądze. Za eko-groszek płaciłem więcej, a było przy tym więcej roboty. Niektórzy straszyli, że gotowanie potrwa 20 minut dłużej niż na gazie z butli. Policzyłem, że różnica wynosi tylko 1,5 minuty. Jeśli chodzi o stabilność dostaw gazu, to nigdy nie miałem z tym problemu. Także namawiałbym wszystkich, żeby korzystali z gazu. Firma EWE jest bardzo w porządku, dbają o klienta.


Dziękuję za rozmowę.

Przejście na gaz wyszło mi na zdrowie.

Serwis korzysta z plików cookies zgodnie z Polityką Plików Cookies. Warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies możesz określić w Twojej przeglądarce.Więcej