gm. Międzyrzecz, woj. lubuskie

Edward Dajworski

- Mam na ścianie w pokoju taki sterownik, gdzie mogę ustawić odpowiednią temperaturę na dany dzień, daną godzinę  - mówi Edward Dajworski z Międzyrzecza, jeden z pierwszych klientów EWE.

Jesteśmy u Pana w domu i muszę powiedzieć, że cieplutko tu.

- Zawsze mam ciepło. Zanim zainstalowałem w domu ogrzewanie gazowe, to cały czas się martwiłem co zrobię, jak nie będzie prądu, zabraknie paliwa… Teraz cały czas mam ciepło. 


Czyli cały czas gaz dostarczany jest bez problemu, dla Pana wygoda i brak problemów?

- Czasem tylko myślę, że rachunki nie są takie małe, ale obliczałem sobie ile wydawałem, kiedy paliłem węglem i koksem?


No i jak wyszedł rachunek ekonomiczny?

- To nie było takie proste, bo trzeba wziąć pod uwagę drewno na podpałkę, doliczyć należy gaz w butli, na którym gotowaliśmy i mniej więcej co miesiąc musiałem wymieniać, a przez całe lato wodę do kąpieli czy mycia naczyń ogrzewałem prądem, przecież w lecie nikomu nie przyszło do głowy, żeby rozpalać w piecu. A prąd nie jest tani. Przez to grzanie wody, to rachunki za prąd w lecie bardzo mi wzrastały. Płaciłem prawie drugie tyle, co normalnie, bo niestety bojler ciągnie sporo prądu. A teraz mam wszystko w jednym i jestem z tego bardzo zadowolony, bo wydaję mniej niż kiedyś. Przeliczyłem to dokładnie, nic nie dopłacam w porównaniu do pieca na węgiel i grzania wody w bojlerze. A ile jeszcze było roboty z wynoszeniem popiołu? Teraz i z tym nie mam problemu. 


To od ilu lat korzysta Pan z usług EWE?

- Od 2000 roku. 


To już prawie 20 lat.

- I jak to mówią, bezawaryjnie, wszystko jest w porządku. Gdyby nawet to drożej kosztowało, to ja z gazu już nie zrezygnuję. 


Jeszcze 20 lat temu, to i sił pewnie więcej było do noszenia tego drewna, węgla…

- No jak przywozili węgiel, to trzeba było wrzucić. Człowiek był cały brudny, okurzony. Zazwyczaj kupowałem węgiel latem, bo był nieco tańszy, ale za to przy wrzucaniu do piwnicy to gorąco było. 20 lat temu miałem więcej sił, człowiek był sprawniejszy, a teraz… chyba nie dał bym rady…


Ale jest Pan w doskonałej formie. Mogę zapytać ile ma pan lat?

- A ile by mi pan dał?


Jak, tak na Pana patrzę, jest Pan uśmiechnięty, rześki, w dobrej formie, może około 70?

- 86 lat mam.Co pan powie? 


To bardzo dobrze Pan wygląda.

- Dziękuję za komplement, no jakoś sobie radzę.


Zauważyłem, że dom ma Pan ocieplony. To chyba pomaga w utrzymaniu w nim ciepła?

- Trzeba ocieplić, bo inaczej, to marnuje się ciepło i ucieka przez ściany, jest duża strata.


Widzę przed domem ogródek, wiosną, czy latem pewnie z żoną spędzacie państwo czas na świeżym powietrzu. Czyste macie powietrze?

- Jeszcze zanim my i sąsiedzi przeszliśmy na ogrzewanie gazowe, to dookoła sporo kominów kopciło, czasem nie dało się wysiedzieć, ale teraz to w najbliższym sąsiedztwie są dwa domki, gdzie pali się drewnem i węglem. Pozostali sąsiedzi tak, jak i ja przeszli na ogrzewanie gazowe. 


I czuje Pan poprawę powietrza?

- O, jak najbardziej! Kiedyś były takie dni, że cała dzielnica wyglądała jakby była mgła, tak się dymiło z kominów. 


A proszę powiedzieć, kiedy już podjął Pan decyzję, aby przejść na ogrzewanie gazowe, to mógł Pan liczyć na pomoc ze strony EWE? Wyjaśniono Panu bez problemów wszystkie kwestie związane z przyłączeniem gazu?

- Tak na samym początku, to myślałem, żeby podłączyć się do ogrzewania miejskiego, ale okazało się, że trzeba rurę z ogrzewaniem przeciągnąć przez działkę sąsiada. Ten się nie zgodził. No to pomyślałem wtedy o ogrzewaniu olejowym. Mój sąsiad miał takie ogrzewanie, więc poszedłem się poradzić. I kiedy wszedłem do domu, a później do piwnicy, to wszędzie było czuć ten specyficzny zapach paliwa. Pomyślałem, że to nie dla mnie. I tak dokładnie nie pamiętam już, skąd się dowiedziałem, że można podłączyć gaz, ale wiem, że byłem pierwszy na liście chętnych. 


A z samym podłączeniem były jakieś problemy?

- A skąd. Wszystko poszło gładko. I całe podłączenie gazu i instalacja pieca. Nie było żadnych problemów, a jak czegoś nie wiedziałem, to w EWE wszystko mi powiedzieli co i jak. A z piecem też nie mam problemów, bo sąsiad polecił mi dobrego fachowca, który przeprowadza przeglądy techniczne. Po trzynastu latach wymieniłem piec na nowy i teraz to w ogóle nie mam żadnych problemów. Wcześniej miałem włoski, teraz niemiecki, który jednocześnie grzeje wodę i kaloryfery.


A jak ustawia pan odpowiednią temperaturę w domu, żeby nie było za ciepło lub za zimno?

- Mam na ścianie w pokoju taki sterownik, gdzie mogę ustawić odpowiednią temperaturę na dany dzień, daną godzinę. Teraz mam ustawione tak, że piec włącza się o godzinie 6 rano, a wyłącza o 23.00. I cały czas w ciągu dnia mam w domu 22 stopnie. Tak ustaliliśmy z żoną, bo ona woli jak jest cieplej, ja lepiej się czuje, kiedy jest nieco chłodniej. Ale musieliśmy się dogadać i ustaliliśmy 22 stopnie.


Zadam jeszcze jedno pytanie, choć tak myślę, że znam odpowiedź. Zamienił by Pan ogrzewanie gazowe ponownie na piec węglowy?

- Nigdy! Mam czysto, wygodnie i ciepło… 


Dziękuję za rozmowę.

Lubię kiedy w domu mam ciepło.

Serwis korzysta z plików cookies zgodnie z Polityką Plików Cookies. Warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies możesz określić w Twojej przeglądarce.Więcej