gm. Rzepin, woj. lubuskie

Damian Utracki

– Wygoda, komfort i ekologia robią jednak swoje. My nie widzieliśmy innego rozwiązania, jak tylko ogrzewanie gazowe. - rozmawiamy z panem Damianem Utrackim, młodym mieszkańcem Rzepina.

Widzę, że pana dom jest nowy, trochę pracy jeszcze wokół domu jest do zrobienia?

- Sprowadziliśmy się około 2,5 roku temu. Ale wiadomo, jak to przy domu, pracy jeszcze sporo. Środek udało się skończyć, teraz jeszcze prace porządkowe wokół domu, czyli ogrodzenie, chodniki, założenie ogrodu.


Zanim jednak powstał dom, trzeba było znaleźć odpowiednią działkę. Długo szukał pan odpowiedniego miejsca w Rzepinie?

- Można powiedzieć, że tej działki szukaliśmy szczęśliwie krótko, bo początkowo rozglądaliśmy się w zupełnie innej lokalizacji. Wybór był niewielki, a te działki, które oglądaliśmy nas nie satysfakcjonowały albo ze względu na wielkość, albo położenie. Przez przypadek, na jednym z portali internetowych trafiłem na tę działkę i praktycznie w ciągu dwóch tygodni załatwiliśmy formalności związane z zakupem.

Były jakieś argumenty, które zdecydowały, że to właśnie ta, a nie inna działka?

- Takich elementów było kilka. Po pierwsze jej położenie i nasłonecznienie w ciągu dnia. Ponadto jej wygląd i możliwości zagospodarowania. Ważna była też lokalizacja, bo w niedużej odległości mieszkają moi rodzice i teściowie. I mogę powiedzieć, że mieliśmy szczęście, bo była to w tej okolicy, w ówczesnym czasie jedna z ostatnich działek do kupienia.


Wiem, że kiedy kupowaliście państwo działkę, nie była ona uzbrojona w gaz.

- Tak dokładnie, i tu dochodzimy do sporego problemu. Kiedy zdecydowaliśmy się na budowę domu, mieliśmy już kupiony projekt i jako ludzie młodzi i zapracowani, nie mający czasu dopilnować opalania domu w piecu tradycyjnym na węgiel czy nawet z podajnikiem na ekogroszek, nie wyobrażaliśmy sobie innej opcji, niż ogrzewanie gazowe. Problem był jednak taki, że nitki gazowej tu wówczas nie było. Postanowiliśmy więc coś z tym zrobić i udałem się na rozmowy do EWE. Początek nie był łatwy, bo dowiedziałem się, że nitka gazowa w tej lokalizacji nie jest planowana. Postanowiłem jednak przekonać EWE, że ta inwestycja im się opłaci, bo wielu właścicieli domów przy mojej ulicy było zdecydowanych, aby także przejść na ogrzewanie gazowe. Przecież to nowe osiedle, są plany poszerzenia o kolejne działki i na pewno znajdą się kolejni chętni. I spotkała mnie miła niespodzianka, bo EWE postanowiło zmienić swoje zasady i obniżyło ilość niezbędnych odbiorców gazu, do przeprowadzenia inwestycji. Mój dom już był wtedy w budowie, więc musiałem podjąć szybką decyzję dotyczącą zakupu odpowiedniego pieca i komina, aby był odpowiedni do ogrzewania domu gazem ziemnym od EWE. Wraz z trzema innymi sąsiadami zostaliśmy podłączeni do sieci gazowej, jako pierwsi. Nie ukrywam, że był to taki nasz wspólny sukces, że wraz z moją koleżanką, udało nam się przekonać EWE do tej inwestycji.


Można więc powiedzieć, że kiedy udaliście się państwo na rozmowy do EWE, firma wykazała się elastycznością?

- Tak. Początkowo nie było to łatwe, ale w rezultacie nasze argumenty i rozmowy przekonały EWE, aby podejść do tematu przyszłościowo. Chyba zdano sobie sprawę, że są tu potencjalni klienci, a w przypadku takich nowych osiedli mało kto decyduje się teraz na jakieś inne sposoby ogrzewania domu. Wygoda, komfort i ekologia robią jednak swoje. My nie widzieliśmy innego rozwiązania, jak tylko właśnie ogrzewanie gazowe. Dobrze, że EWE wysłuchało naszych argumentów i dostrzegło potencjał tego osiedla.


Wspomniał pan, że jesteście ludźmi młodymi i zapracowanymi. Czasem mogłoby się zdarzyć zapomnieć o podłożeniu do pieca?

- Głównie z tego powodu ogrzewanie gazem było przez nas traktowane, jako priorytet. Przecież przy ogrzewaniu węglem, czy drewnem trzeba też wygospodarować miejsce na przechowywanie tego opału. Musiałbym zrobić większą kotłownię w domu. Dochodzi do tego jeszcze czyszczenie pieca i wynoszenie popiołu … Dodatkowo, na te wszystkie zabiegi związane z tradycyjnym ogrzewaniem trzeba po prostu czasu. To nie dla mnie. Poza tym mamy małe dzieci. Mając ogrzewanie gazowe nie musimy się martwić czy w domu jest odpowiednia temperatura, bo jaką chcemy, taką nastawimy na sterowniku, cały czas mamy ciepłą wodę do kąpieli. Kiedy chcemy kąpiemy, kiedy chcemy zmywamy naczynia… Po prostu komfort.


A jak to wygląda z punktu widzenia ekonomicznego?

- Szczerze mówiąc trudno mi tak jednoznacznie odpowiedzieć. W tym roku otrzymałem dopiero drugi, taki realny, faktyczny rachunek ponieważ, jak się sprowadziliśmy nie mieliśmy jeszcze ocieplonego domu więc straty ciepła były spore i rachunek nie był mały. Ponadto dom był świeżo wybudowany, a to także ma wpływ, bo mury początkowo trzeba wygrzać i chłoną one dużo ciepła. Symulacje, które przedstawiła nam EWE, czyli prognozy zużycia gazu musiało jeszcze zweryfikować życie. Kolejny rachunek, po ociepleniu domu nie wyglądał już tak źle. Nasz budżet domowy nie został zrujnowany (śmiech) i taka wysokość rachunków jest do zaakceptowania. Biorąc pod uwagę komfort, jakość, oszczędność czasu, to opłaty są adekwatne.


Mieszkacie państwo na obrzeżach miasta, blisko las, więc domyślam się, że czystość powietrza także ma dla Państwa znaczenie?

- Tak, bardzo ważne. Dzięki temu, że spora część sąsiadów ogrzewa domy gazem możemy oddychać czystym powietrzem. Jak rozmawiam z nowymi sąsiadami, którzy budują swoje domy, to nie chce im się wierzyć, że jeszcze 5 lat temu nie było tu możliwości ogrzewania gazem. Opowiadając historię moich rozmów z EWE są wdzięczni, że wraz koleżanką „załatwiliśmy” gaz dla naszego osiedla…


A gdyby miał Pan coś podpowiedzieć ludziom w Pana wieku, młodym, aktywnym. Paliwo tradycyjne – węgiel, drewno, czy jednak zdecydowanie gaz ziemny od EWE?

- Ja powiem tak. Jestem stonowanym doradcą i nikomu bym niczego nie narzucał, bo każdy musi patrzeć na swoje możliwości, realia i budżet domowy. Jeśli ktoś ma dużo czasu, siły i możliwość taniego pozyskania drewna, to pewnie bardziej będzie zainteresowany takim ogrzewaniem. Ale z mojego punktu widzenia, to ja nie widzę innego rozwiązania, jak ogrzewanie gazowe, które wspomagam kominkiem z płaszczem wodnym. A jeśli chodzi o inwestycje w piec tradycyjny, czy kocioł gazowy, to ceny są porównywalne i tu nie ma większych różnic. Nie chcę też, aby zabrzmiało to zbyt patetycznie, ale trzeba jednak brać pod uwagę aspekt ekologiczny, ochronę przyrody i zdrowia oraz najzwyczajniej w świecie dbałość o nasze środowisko dla przyszłych pokoleń. Wszak chyba wszyscy mamy dzieci i warto pomyśleć o ich przyszłości, także pod tym kątem.


Dziękuję za rozmowę.

EWE posłuchało moich argumentów.

Serwis korzysta z plików cookies zgodnie z Polityką Plików Cookies. Warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies możesz określić w Twojej przeglądarce.Więcej